O polityce nie pisałem czas jakiś. Nie bardzo było o czym, gdyż życie publiczne osiągnęło stan graniczącej z nudą stabilizacji. Ileż można analizować stan zdrowia psychicznego lidera prawicy? Ten wpis miał być zatem o technologiach. Konkretnie o Diasporze, tworzonej dopiero rozproszonej sieci społecznościowej, za której powodzenie mocno trzymam kciuki. Lecz gdy w sobotę usłyszałem w radio, jak znany skądś głos domaga się świąt państwowych bez „wypasionych, biskupich brzuchów” pomyślałem, że temat społecznościowych innowacji jednak będzie musiał poczekać.
Narodziny nowej siły politycznej to wydarzenie niecodzienne, a przez to ciekawe. Szczególnie ciekawe wtedy, gdy owa siła budowana jest nie wokół ambicji personalnych, a czytelnych celów programowych. Tak właśnie swój niezależny byt w życiu publicznym rozpoczął Janusz Palikot, czym mnie pozytywnie zaskoczył i wielce uradował. Rozpoczął od wygłoszenia postulatów programowych, w których zadeklarował socjalliberalny charakter nowego ugrupowania. Czyli na tyle blisko moich poglądów, bym poważnie rozważał jego poparcie. Przypomnę, jestem liberałem. Dodajmy, liberałem prawdziwym, nie konserwatystą mającym alergię na PiS. Ilekroć głosowałem na Platformę Obywatelską, robiłem to z przekonaniem. Dziś miałbym wątpliwości. Martwi mnie, że polityka prowadzona przez rząd coraz bardziej rozmija się z deklarowanym niegdyś systemem wartości. Czy rząd, który postuluje cenzurowanie Internetu, można w ogóle nazywać liberalnym? Czy urzeczywistnieniem liberalnej wizji gospodarki jest polemika ministra finansów z prawomocnym wyrokiem sądu przyzwalającym na przesyłanie faktur pocztą elektroniczną? Wreszcie, czy stosowanie represji wobec sprzedawców dopalaczy to, pomijając kwestię legalności takich metod, rozwiązanie problemu godne liberała? Trzeba przyznać, że na odejście z PO Palikot wybrał idealnie zarówno moment, jak i powód.
Czy twórca nowej formacji będzie miał lepszą ofertę dla liberalnego wyborcy? Mnie przekonał co do ideowych motywów swojego działania, a to dużo. Deklarację programową oceniłbym umiarkowanie pozytywnie. Postulaty wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, likwidacji finansowania partii z budżetu czy zniesienia Senatu to powrót do liberalnych korzeni, od których PO odeszła już raczej na dobre. Z zaproponowanych na kongresie rozwiązań ustrojowych wykreśliłbym może tylko zamysł zniesienia immunitetu poselskiego. Czy to na pewno dobry pomysł w kraju, gdzie co jakiś czas powstają nowe wątpliwości co do apolityczności organów ścigania?
Światopoglądowa pozycja nowej partii to radykalny liberalizm obyczajowy. Szkoda, że wspomagany ostrym antyklerykalizmem. Wypowiedzi atakujących duchowieństwo na kongresie padło wiele. Wzbudziły one we mnie duży niesmak. Jestem zdania, że właściwą postawą państwa wobec religii jest neutralność światopoglądowa. Problem w tym, że to, co proponuje Palikot, to już nie neutralność, to polityka aktywnej walki z Kościołem. Według mnie, błędna, bo prowadząca do populizmu. Entuzjastyczne przyjęcie antyklerykalnych haseł przez uczestników wiecu poparcia świadczy o tym, że nie podzielają oni moich zastrzeżeń.
Czynnikiem decydującym o powodzeniu organizującej się partii będą zdolności organizacyjne lidera. Palikot zapewnia, że tego rodzaju talentów mu nie brakuje. Ale czy nie jest to zapewnienie na wyrost? Nazwa, którą wybrał dla swojej inicjatywy, Nowoczesna Polska, jest dobrze dobrana, medialna... i już zajęta. Mając nadzieję, że będzie to ostatnia wpadka, pozostaje mi życzyć powodzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz