poniedziałek, 21 czerwca 2010

Wpadka dwudziestolecia

Wieczór wyborczy to czas magiczny, wyjątkowy. Podręcznik historii pisze się na naszych oczach, a my próbujemy podpatrzeć, co będzie na następnej stronie. Z niecierpliwością siadamy przed ekranem telewizora lub komputera. Jeśli wybieramy się w podróż, zabieramy ze sobą radio. Czekamy. Gdy minie godzina dwudziesta, poznamy pierwsze cyfry. Pojawią się pierwsze emocje. Wczorajszy wieczór był podobny, a jednak inny. Wspomnienie, które pozostawił, nie będzie dobre. Wczoraj wydarzyło się coś, co je zatruło. Coś dziwnego, niepokojącego, bez precedensu.

Cyfry, które do nas dotarły, mocno rozminęły się z rzeczywistością. Mam oczywiście na myśli sondaż SMG/KRC dla telewizji TVN. Telefoniczny sondaż. Ciekaw jestem, co kierowało decydentami TVNu, by na dzień wyborów coś takiego zamówić? Zabrakło tylko wróżki ze szklaną kulą.

Część czytelników uważa zapewne, że nie ma o co kruszyć kopii, że pomyłki sondażowe zdarzają się. Z myślą o nich kilka słów wyjaśnienia. Wszelkiego rodzaju badania opinii wykorzystują pewną statystyczną prawidłowość: gdy z licznej populacji generalnej wybierzemy losowo niewielką próbę, rozkład cech w tej próbie będzie niemal identyczny z tym w badanej populacji. Ściślej, istnieje miażdżąco wysokie prawdopodobieństwo, że rozbieżności będą znikome. To naprawdę tak działa. Jedyny problem w tym, aby próbę wybrać w sposób losowy. Duży problem. W praktyce raczej nie da się go rozwiązać. No, może gdyby cała badana populacja w przeciągu wyznaczonego czasu miała udać się do ponumerowanych punktów. Raz jeszcze przypomnę, jaki sondaż zamówił na wczorajszy wieczór TVN: telefoniczny.

Obiecałem komentarz do wyniku wyborów. Mimo, że myśli biegną w innym kierunku, wypada słowa dotrzymać. Wyniki mnie cieszą. Dotkliwa porażka lewicy, z przyczyn dla mnie niejasnych nazywana przez komentatorów sukcesem, cieszy najbardziej. Przy całym szacunku dla zwolenników tej opcji, politycy SLD po „epoce Millera” nie mają jeszcze czystych rąk, brak im legitymacji moralnej do występowania w życiu publicznym. Wynik Andrzeja Leppera prowadzi do wniosku, że na błędach potrafimy się uczyć. Trzymając kciuki za Bronisława Komorowskiego zakończę konkluzją, że wybieramy coraz rozsądniej. Zakończę na dziś, bo od polityki jeszcze przez jakiś czas nie uciekniemy.

8 komentarzy:

  1. Sądzę, że TVN wybrał sposób przeprowadzania sondażu kierując się mylnym sondażem na temat tego, jakie sondaże osądzają najrozsądniej.
    Rzeczywiście, sondaże znów straciły w oczach społeczeństwa. Straciła także sama stacja, czas pokaże, jak bardzo.
    Nie zapominajmy, że przy okazji II tury poprzednich wyborów prezydenckich, Donald Tusk prowadził w sondażach zarówno dwa dni przed wyborami, jak i każdego dnia po;)

    OdpowiedzUsuń
  2. http://img.interia.pl/biznes/nimg/6/p/Rys_Andrzej_Mleczko_Rada_3986566.jpg

    An(alfabeta)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie śledziłem sondaży wyborczych podawanych przez Polsat, ale widzę, że pozazdrościli TVN-owi. Wychodzi paradoksalnie na to, że "publiczna" zaprezentowała stan rzeczy najbardziej zbliżony do rzeczywistego. Patrzę i oczom nie wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra wiadomość: zwyczaj nazywania sukcesem wyniku G. Napieralskiego (13,7%) nie przyjął się. Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości - odsyłam do Wikipedii, pod hasło SLD. Zamieszczony tam wykres wyjaśni, jaki wzrost poparcia dla lewicy na miano sukcesu zasługuje.


    @SlateR:
    Polsatowi mogę podobną wpadkę wybaczyć, TVNowi w żadnym wypadku. Mówimy o nadawcy, który wizerunek wiarygodnego źródła informacji pielęgnował od lat. Po to tylko, by w dzień wyborów na sondażach oszczędzać? Zauważmy, że TVP, mimo problemów finansowych, na profesjonalne badanie stać było.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pytanie do bardziej konserwatywnej części czytelników oraz Autora blogu: jak Wam się podoba zbliżenie Jarka do SLD?
    Osobiśnie czekam aż Jarek stwiedzi, że okrągły stół wobec tragedii smoleńskiej należy uznać za patriotyczne negocjacje a generałowi Jaruzelskiemu należy się po śmierci taka sama liczba ulic i placów jego imienia, co Kuklińskiemu.

    Do głosujących na SLD: jak powiedział prof. Nałęcz- po wyborach atmosfera może się zmienić. więc róbcie jak uważacie, ale uważajcie co robicie!


    Ana

    OdpowiedzUsuń
  6. @Ana:
    Nie mój cyrk, nie moje małpy. Również jestem ciekaw opinii konserwatystów.

    W lewą stronę posyła uśmiech również kandydat Platformy - nie udawajmy, że nie widzimy! Ale powodów do niepokoju nie widzę. Komorowski jest w polityce długo i z pewnością wie, jak daleko w tym flircie wypada mu się posunąć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak już gdzieś indziej zauważyłem, brakuje tylko, by JarKacz założył tiszert z Che i poszedł na wódkę z Urbanem. Jak wszyscy wiemy, słowo polityka ma wielką wartość.

    Kaczyński i Komorowski są w polityce równie długo. Obaj czynią żałosne umizgi wobec lewicy, co w ogóle zniesmacza do klasy politycznej. Wiadomo jednak, że ich deklaracje są czysto populistyczne. W przypadku Komorowskiego większy niepokój budzi jego komitywa z WSI. Już Tuskowi nie można by tego zarzucić.

    A sondaże to oczywiście hucpa, ich rola opiniotwórcza mija.

    micha (niezaangażowany konserwatysta)

    OdpowiedzUsuń
  8. Reprezantacja Niemiec odniosła piękne zwycięstwo nad Anglią. Oglądaliście?

    OdpowiedzUsuń